Jazda na rowerze to nie samo zdrowie! Problemem jest to, że mimo bardzo dużego wysiłku fizycznego, który stymuluje organizm do produkcji sztywnych nowych włókien kolagenowych. W rzeczy samej ruchu na rowerze jest bardzo mało, a to sprawia, że kolokwialnie mówiąc zarastamy się w pozycji siedzącej. Tracimy zdolność napinania części włókien mięśniowych, pogarsza nam się czucie głębokie czyli stabilizacja, a na końcu pojawiają się dolegliwości bólowe. Szerzej o tym problemie i fizjologii powstawania tych napięć można przeczytać w moich artykułach w magazynach SZOSA i bikeBoard. Jednym ze sposobów na utrzymanie ciała w optymalnej sprawności i przeciwdziałanie negatywnym skutkom kolarstwa jest stosowanie prostych rozruchów. W trakcie ćwiczeń angażujemy wszystkie włókna mięśniowe w pełnych zakresach ruchomości. Ćwiczenia te dają nie jako informacje do mózgu, że ciało posiada więcej włókien mięśniowych i że są one stworzone do wykonywania bardziej złożonych ruchów niż tylko te na rowerze. Pobudzenie całego ciała we wszystkich kierunkach, we wszystkich stawach zajmie nam dosłownie kilka minut, natomiast zobaczycie, że już po kilku tygodniach codziennych ćwiczeń poczujecie się znacznie lepiej, Wasze ciało będzie zrelaksowane, bardziej elastyczne i przede wszystkim mniej narażone na kontuzje. Te kilka minut dziennie to inwestycja, która zwróci się z nawiązką. Jak wygląda taki rozruch można zobaczyć na filmie poniżej. Rozruch wykonuję w czasie rzeczywistym.